Siła PZU rozgrzeje parkiet
Dodano:
Szczyt hossy tuż-tuż, a później uwaga inwestorów giełdowych skupi się na prywatyzacji spółek skarbu państwa. Ten rok nie będzie jednak tak udany jak poprzedni.
Jeśli spadać, to z wysokiego konia. A właściwie byka, symbolu hossy - uważają analitycy, którzy prognozują, że WIG 20 zanotuje tegoroczny szczyt na poziomie około 2100 pkt - i to całkiem niedługo, bo jeszcze w tym kwartale. Na takich poziomach główny indeks warszawskiej giełdy nie był od czerwca 2000 roku, kiedy o marcowym szczycie internetowej hossy już zapomniano, a tylko nieliczni łudzili się, że paniczna wyprzedaż, która nastąpiła w kolejnych miesiącach, to tylko realizacja zysków, a nie zmiana trendu na spadkowy. I choć specjaliści boją się na razie używać słowa bessa, coraz częściej przebąkują jednak o nieuchronnej korekcie.
Tego zdania jest m.in. doradca inwestycyjny Alfred Adamiec. Makler BM BISE Mirosław Saj potwierdza te prognozy: - Przecena będzie głęboka, rzędu 300-400 pkt od szczytu WIG 20. Największym pesymistą jest Sebastian Słomka, szef działu analiz BDM PKO BP, który na koniec roku oczekuje spadku indeksu największych spółek nawet do 1450 pkt. Za realizacją tego scenariusza przemawia głównie oczekiwane mniejsze tempo wzrostu gospodarek na świecie, odczuwających drastyczne wzrosty cen surowców. W Polsce przedakcesyjny boom już się nie powtórzy, dynamiczny wzrost inwestycji pozostaje na razie w sferze życzeń, a na deser wielkimi krokami będą się zbliżać wybory parlamentarne. Do tego dojdą przyczyny tkwiące w samych spółkach. - Firmom trudno będzie utrzymać tempo wzrostu wyników finansowych. Zwłaszcza pierwszy kwartał może być pod tym względem sporym rozczarowaniem dla inwestorów. Początek 2004 roku był bowiem bardzo dobry dla większości spółek, na co wpływ miały m.in. obniżka CIT, kumulacja popytu przed wejściem do Unii, a także słaby złoty, sprzyjający eksporterom - uważa Słomka.
Jego zdaniem, za kontynuacją wzrostów nie przemawia także bardzo wysoki poziom zaangażowania funduszy emerytalnych w akcje, porównywalny ze stanem z 2000 roku, w okresie szczytu internetowej hossy. - Do tego dochodzi wysoka wycena giełdowych spółek - dodaje Waldemar Bojara, doradca inwestycyjny DM Banku Ochrony Środowiska.
Pierwsze ofiary
Zdaniem analityków, najpóźniej zaczną spadać akcje dużych spółek, które utrzymają przewagę nad firmami o małej i średniej kapitalizacji. - Tak jak w końcówce 2004 r. karty będą rozdawać inwestorzy zagraniczni, którzy interesują się przede wszystkim blue chipami - twierdzi Konrad Łapiński, zarządzający funduszami Skarbiec TFI. - Krajowi gracze skupią się na rynku pierwotnym.
Niewykluczone, że to właśnie na nim gra będzie najbardziej emocjonująca. Już miniony rok pokazał, że giełdzie potrzebny był dopływ świeżej krwi. Zadebiutowało 36 spółek, w tym bankowy gigant PKO BP i cztery firmy zagraniczne: BorsodChem, Ivax, bmp AG i MOL. Do gry weszli nowi inwestorzy i to także dzięki nim większość ofert kończyła się dużą nadsubskrypcją. Niestety, po udanych debiutach kursy większości nowicjuszy osuwały się w szybkim tempie, równolegle z obniżaniem przez zarządy prognoz zysków. Pierwszymi "ofiarami" rozczarowań były Cinema City i Eurocash, które musiały odwołać oferty.
- Widać, że rynek nie kupuje wszystkiego, a selekcja jest ostrzejsza - komentuje Jakub Sierka, analityk BDM. - W tym roku najatrakcyjniejsze powinny być duże prywatyzacje. O ile oczywiście dojdą do skutku, co w atmosferze przedwyborczej nie jest takie pewne.
Resort skarbu plany ma ambitne: niedawno wiceminister Dariusz Witkowski zapowiadał, że co miesiąc na rynek pierwotny będzie trafiać jedna spółka z państwowej puli. Na pierwszy ogień idzie Zelmer, a potem m.in. Elektrownia Kozienice, białostocki Polmos, Enea, a wreszcie, w czerwcu, PZU. Można przyjmować zakłady, że publiczna oferta ubezpieczyciela wzbudzi podobne zainteresowanie jak ubiegłoroczna sprzedaż PKO BP. Do inwestorów ma trafić pakiet 30 proc. akcji PZU wart około 4 mld zł. Zdaniem analityków, warto zbierać także środki na akcje innego państwowego giganta - Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). - Przemawiają za tą ofertą niezłe wyniki firmy - mówi Jacek Buczyński, analityk BM BPH. - PGNiG powinien się też znaleźć w centrum zainteresowania zagranicy i krajowych funduszy.
To zresztą od funduszy emerytalnych i inwestycyjnych będzie zależeć koniunktura na rynku pierwotnym. W ubiegłym roku transze dla inwestorów instytucjonalnych stanowiły średnio ponad 70 proc. wartości ofert. - W przypadku emisji akcji małych i średnich firm można było już dostrzec zastój wynikający z bardzo dużego zaangażowania OFE w akcje, sięgającego ponad 30 proc. - mówi Sebastian Słomka.
Na giełdę zmierza tymczasem blisko 50 firm. O kilku z nich niedawno nikt by nie pomyślał, że mogą zainteresować inwestorów. Czy gra jest warta świeczki? - Zdecydowanie odradzam - ucina Jarosław Lis, analityk SEB TFI. - Rynek sprzyja w tej chwili wyłącznie oferującym, a nie kupującym. Akcje sprzedawane są bez dyskonta, jakie powinny mieć firmy bez historii na rynku publicznym. Mam wrażenie, że inwestorzy indywidualni są przekonani o możliwościach osiągania pokaźnych zysków bez ponoszenia ryzyka. A to skutkuje tym, że kupują akcje bez rzeczywistej oceny spółki. Potwierdzeniem są słabe debiuty niektórych małych firm.
Gdzie szukać zysków?
Na rynku wtórnym faworytem specjalistów jest Softbank, który będzie realizował kontrakt dla PKO BP, Telekomunikacja Polska SA, która, zdaniem analityków, była do tej pory po macoszemu traktowana przez hossę, a także Netia. - Spółka najgorsze ma już za sobą, oby tylko znowu nie przeinwestowano - mówi Przemysław Rawecki, analityk DM Penetrator. Z dołka trudno za to będzie wyjść Dębicy, której nie sprzyja mocny złoty, a także Prokomowi. Wizerunek spółki mocno ucierpiał i choć eksperci podkreślają, że fundamenty spółki nie uzasadniają dużej przeceny, to inwestorzy trzymają się z daleka od firmy Krauzego.
Perełką na szerokim rynku powinien być Getin. - Poprawa wyników spółki w związku z konsolidacją Górnośląskiego Banku Gospodarczego oraz możliwe dalsze przejęcia w branży bankowej dają szansę na dynamiczny wzrost wartości spółki - ocenia Paweł Kubiak z DM BZ WBK.
Problem w tym, że często na giełdzie skuteczne okazuje się rozumowanie kontrariańskie, zgodnie z którym jeśli większość ma podobne zdanie, to musi się mylić. Może więc będzie tak, jak sądzi Remigiusz Sopel, największy optymista wśród analityków.
- Do zakończenia hossy jest jeszcze znacznie dalej, niż wielu sądzi, a WIG 20 ten rok może zakończyć na rekordo-wym poziomie - uważa specjalista Internetowego Domu Maklerskiego (IDM). Musi być optymistą, bo jego pracodawca też wybiera się na giełdę.
BusinessWeek poleca: zysk gwarantowany
Bank BPH, PKN Orlen, Frantschach Świecie
Okazuje się, że od 1999 r. do końca III kwartału 2004 r. zaledwie trzy spośród dużych płynnych giełdowych spółek każdy z kwartałów zamykały nad kreską, i to zarówno na poziomie jednostkowym, jak i skonsolidowanym (jeśli spółka publikowała wyniki w tej formie).
Bardzo blisko tego wyniku były Kęty i Cersanit. Spółki te tylko raz w ciągu prawie 5 lat zanotowały kwartalną stratę.
Źródło: raporty spółek
Nie tylko akcje - inwestycje dla konserwatysty i ryzykanta
20 tys. zł
dla konserwatysty
90 proc.: lokata w banku, fundusz rynku pieniężnego/obligacji, obligacje, polisy lokacyjne, gwarantowane lokaty inwestycyjne, ubezpieczeniowe fundusze gwarantowane w ramach programów inwestycyjnych
10 proc.: fundusze akcji
dla ryzykanta
90 proc.: fundusze akcji (w tym zagranicznych), ubezpieczeniowe programy inwestycyjne
oparte na wielu funduszach, bezpośredni zakup akcji na giełdzie, inwestowanie na rynku walutowym z wykorzystaniem platform transakcyjnych,
10 proc.: lokata w banku, fundusz rynku pieniężnego/obligacji, obligacje detaliczne, polisy lokacyjne (bez podatku Belki)
50 tys. zł, dodatkowo:
dla konserwatysty
90 proc.: specjalne fundusze rynku pieniężnego (niższe koszty), programy rentierskie oparte na funduszach bezpiecznych, negocjowane lokaty bankowe
10 proc.: bezpośredni zakup akcji na giełdzie
dla ryzykanta
90 proc.: standardowe portfele akcyjne asset management
10 proc.: zakup obligacji na giełdzie
200 tys. zł, dodatkowo:
dla konserwatysty
90 proc.: standardowe portfele bezpieczne asset management
10 proc.: ubezpieczeniowe programy inwestycyjne oparte na wielu funduszach,
inwestowanie na rynku walutowym z wykorzystaniem platform transakcyjnych, kontrakty terminowe na akcje i indeksy, opcje
dla ryzykanta
90 proc.: programy inwestycyjne oparte na rynku walutowym, kontraktach terminowych, opcjach, fundusze hedgingowe
10 proc.: ubezpieczeniowe fundusze gwarantowane w ramach programów oszczędnościowych, gwarantowane lokaty inwestycyjne
Źródło: Expander
Tego zdania jest m.in. doradca inwestycyjny Alfred Adamiec. Makler BM BISE Mirosław Saj potwierdza te prognozy: - Przecena będzie głęboka, rzędu 300-400 pkt od szczytu WIG 20. Największym pesymistą jest Sebastian Słomka, szef działu analiz BDM PKO BP, który na koniec roku oczekuje spadku indeksu największych spółek nawet do 1450 pkt. Za realizacją tego scenariusza przemawia głównie oczekiwane mniejsze tempo wzrostu gospodarek na świecie, odczuwających drastyczne wzrosty cen surowców. W Polsce przedakcesyjny boom już się nie powtórzy, dynamiczny wzrost inwestycji pozostaje na razie w sferze życzeń, a na deser wielkimi krokami będą się zbliżać wybory parlamentarne. Do tego dojdą przyczyny tkwiące w samych spółkach. - Firmom trudno będzie utrzymać tempo wzrostu wyników finansowych. Zwłaszcza pierwszy kwartał może być pod tym względem sporym rozczarowaniem dla inwestorów. Początek 2004 roku był bowiem bardzo dobry dla większości spółek, na co wpływ miały m.in. obniżka CIT, kumulacja popytu przed wejściem do Unii, a także słaby złoty, sprzyjający eksporterom - uważa Słomka.
Jego zdaniem, za kontynuacją wzrostów nie przemawia także bardzo wysoki poziom zaangażowania funduszy emerytalnych w akcje, porównywalny ze stanem z 2000 roku, w okresie szczytu internetowej hossy. - Do tego dochodzi wysoka wycena giełdowych spółek - dodaje Waldemar Bojara, doradca inwestycyjny DM Banku Ochrony Środowiska.
Pierwsze ofiary
Zdaniem analityków, najpóźniej zaczną spadać akcje dużych spółek, które utrzymają przewagę nad firmami o małej i średniej kapitalizacji. - Tak jak w końcówce 2004 r. karty będą rozdawać inwestorzy zagraniczni, którzy interesują się przede wszystkim blue chipami - twierdzi Konrad Łapiński, zarządzający funduszami Skarbiec TFI. - Krajowi gracze skupią się na rynku pierwotnym.
Niewykluczone, że to właśnie na nim gra będzie najbardziej emocjonująca. Już miniony rok pokazał, że giełdzie potrzebny był dopływ świeżej krwi. Zadebiutowało 36 spółek, w tym bankowy gigant PKO BP i cztery firmy zagraniczne: BorsodChem, Ivax, bmp AG i MOL. Do gry weszli nowi inwestorzy i to także dzięki nim większość ofert kończyła się dużą nadsubskrypcją. Niestety, po udanych debiutach kursy większości nowicjuszy osuwały się w szybkim tempie, równolegle z obniżaniem przez zarządy prognoz zysków. Pierwszymi "ofiarami" rozczarowań były Cinema City i Eurocash, które musiały odwołać oferty.
- Widać, że rynek nie kupuje wszystkiego, a selekcja jest ostrzejsza - komentuje Jakub Sierka, analityk BDM. - W tym roku najatrakcyjniejsze powinny być duże prywatyzacje. O ile oczywiście dojdą do skutku, co w atmosferze przedwyborczej nie jest takie pewne.
Resort skarbu plany ma ambitne: niedawno wiceminister Dariusz Witkowski zapowiadał, że co miesiąc na rynek pierwotny będzie trafiać jedna spółka z państwowej puli. Na pierwszy ogień idzie Zelmer, a potem m.in. Elektrownia Kozienice, białostocki Polmos, Enea, a wreszcie, w czerwcu, PZU. Można przyjmować zakłady, że publiczna oferta ubezpieczyciela wzbudzi podobne zainteresowanie jak ubiegłoroczna sprzedaż PKO BP. Do inwestorów ma trafić pakiet 30 proc. akcji PZU wart około 4 mld zł. Zdaniem analityków, warto zbierać także środki na akcje innego państwowego giganta - Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). - Przemawiają za tą ofertą niezłe wyniki firmy - mówi Jacek Buczyński, analityk BM BPH. - PGNiG powinien się też znaleźć w centrum zainteresowania zagranicy i krajowych funduszy.
To zresztą od funduszy emerytalnych i inwestycyjnych będzie zależeć koniunktura na rynku pierwotnym. W ubiegłym roku transze dla inwestorów instytucjonalnych stanowiły średnio ponad 70 proc. wartości ofert. - W przypadku emisji akcji małych i średnich firm można było już dostrzec zastój wynikający z bardzo dużego zaangażowania OFE w akcje, sięgającego ponad 30 proc. - mówi Sebastian Słomka.
Na giełdę zmierza tymczasem blisko 50 firm. O kilku z nich niedawno nikt by nie pomyślał, że mogą zainteresować inwestorów. Czy gra jest warta świeczki? - Zdecydowanie odradzam - ucina Jarosław Lis, analityk SEB TFI. - Rynek sprzyja w tej chwili wyłącznie oferującym, a nie kupującym. Akcje sprzedawane są bez dyskonta, jakie powinny mieć firmy bez historii na rynku publicznym. Mam wrażenie, że inwestorzy indywidualni są przekonani o możliwościach osiągania pokaźnych zysków bez ponoszenia ryzyka. A to skutkuje tym, że kupują akcje bez rzeczywistej oceny spółki. Potwierdzeniem są słabe debiuty niektórych małych firm.
Gdzie szukać zysków?
Na rynku wtórnym faworytem specjalistów jest Softbank, który będzie realizował kontrakt dla PKO BP, Telekomunikacja Polska SA, która, zdaniem analityków, była do tej pory po macoszemu traktowana przez hossę, a także Netia. - Spółka najgorsze ma już za sobą, oby tylko znowu nie przeinwestowano - mówi Przemysław Rawecki, analityk DM Penetrator. Z dołka trudno za to będzie wyjść Dębicy, której nie sprzyja mocny złoty, a także Prokomowi. Wizerunek spółki mocno ucierpiał i choć eksperci podkreślają, że fundamenty spółki nie uzasadniają dużej przeceny, to inwestorzy trzymają się z daleka od firmy Krauzego.
Perełką na szerokim rynku powinien być Getin. - Poprawa wyników spółki w związku z konsolidacją Górnośląskiego Banku Gospodarczego oraz możliwe dalsze przejęcia w branży bankowej dają szansę na dynamiczny wzrost wartości spółki - ocenia Paweł Kubiak z DM BZ WBK.
Problem w tym, że często na giełdzie skuteczne okazuje się rozumowanie kontrariańskie, zgodnie z którym jeśli większość ma podobne zdanie, to musi się mylić. Może więc będzie tak, jak sądzi Remigiusz Sopel, największy optymista wśród analityków.
- Do zakończenia hossy jest jeszcze znacznie dalej, niż wielu sądzi, a WIG 20 ten rok może zakończyć na rekordo-wym poziomie - uważa specjalista Internetowego Domu Maklerskiego (IDM). Musi być optymistą, bo jego pracodawca też wybiera się na giełdę.
BusinessWeek poleca: zysk gwarantowany
Bank BPH, PKN Orlen, Frantschach Świecie
Okazuje się, że od 1999 r. do końca III kwartału 2004 r. zaledwie trzy spośród dużych płynnych giełdowych spółek każdy z kwartałów zamykały nad kreską, i to zarówno na poziomie jednostkowym, jak i skonsolidowanym (jeśli spółka publikowała wyniki w tej formie).
Bardzo blisko tego wyniku były Kęty i Cersanit. Spółki te tylko raz w ciągu prawie 5 lat zanotowały kwartalną stratę.
Źródło: raporty spółek
Nie tylko akcje - inwestycje dla konserwatysty i ryzykanta
20 tys. zł
dla konserwatysty
90 proc.: lokata w banku, fundusz rynku pieniężnego/obligacji, obligacje, polisy lokacyjne, gwarantowane lokaty inwestycyjne, ubezpieczeniowe fundusze gwarantowane w ramach programów inwestycyjnych
10 proc.: fundusze akcji
dla ryzykanta
90 proc.: fundusze akcji (w tym zagranicznych), ubezpieczeniowe programy inwestycyjne
oparte na wielu funduszach, bezpośredni zakup akcji na giełdzie, inwestowanie na rynku walutowym z wykorzystaniem platform transakcyjnych,
10 proc.: lokata w banku, fundusz rynku pieniężnego/obligacji, obligacje detaliczne, polisy lokacyjne (bez podatku Belki)
50 tys. zł, dodatkowo:
dla konserwatysty
90 proc.: specjalne fundusze rynku pieniężnego (niższe koszty), programy rentierskie oparte na funduszach bezpiecznych, negocjowane lokaty bankowe
10 proc.: bezpośredni zakup akcji na giełdzie
dla ryzykanta
90 proc.: standardowe portfele akcyjne asset management
10 proc.: zakup obligacji na giełdzie
200 tys. zł, dodatkowo:
dla konserwatysty
90 proc.: standardowe portfele bezpieczne asset management
10 proc.: ubezpieczeniowe programy inwestycyjne oparte na wielu funduszach,
inwestowanie na rynku walutowym z wykorzystaniem platform transakcyjnych, kontrakty terminowe na akcje i indeksy, opcje
dla ryzykanta
90 proc.: programy inwestycyjne oparte na rynku walutowym, kontraktach terminowych, opcjach, fundusze hedgingowe
10 proc.: ubezpieczeniowe fundusze gwarantowane w ramach programów oszczędnościowych, gwarantowane lokaty inwestycyjne
Źródło: Expander